Ile razy zdarza się robić dobrą minę do złej gry? Ile razy przechodzimy nad czymś do porządku dziennego, mimo że wciąż nas to boli? Czy jest to kłamstwo? A może zobojętnienie? Strach? Nie mam zbyt dużego doświadczenia w związkach ale zaobserwowałam kilka zależności. Mamy tendencję do niezauważania momentu gdy to co nas do tej pory zachwycało, staje się codziennością, czymś stałym… pewnym… aż w końcu zaczyna nawet drażnić. Nie chodzi o to by chodzić w ciągłym zachwycie – tak się nie da. Ale by szanować to co mamy… to co wypracowaliśmy… to co stworzyliśmy… Narzekamy na powtarzalność rozmów – te same pytania i tematy… te same odpowiedzi… Zapominamy jak ważne jest to, że po pierwsze: jest ktoś, kogo interesuje nasz dzień, po drugie: mamy kogo zapytać o jego dzień… Mimo że znamy odpowiedź lub możemy ją założyć z dużym prawdopodobieństwem – to nadal jest ważne… To sprawia między innymi, że stajemy się widzialni. Sprowadzanie takich rozmów do miana „blablabla” albo „denne” sprawia, że poniżen...
To miejsce powstaje z potrzeby pisania. Najprawdopodobniej czystej grafomanii. Nigdy nie aspirowałam do miana "pisarki" gdyż wiele osób na tym świecie ma więcej do powiedzenia i to na ważniejsze tematy i robią to w bardziej profesjonalnej formie.